Szum w uszach
20 grudnia
Od ostatniego wpisu mogę mówić o poprawie. Poza tym kupa objawów nie pokazała się w ciągu ostatniego miesiąca. W sumie można mówić chyba o malutkim sukcesie. To jest pierwsze chyba starcie borelioza przeciwko mnie w którym nie przegrałem...
Uczucie klatki piersiowej w kleszczach, problemy z oddychaniem, krótki oddech, odrealnienie - te objawy nie wystąpiły. Umysłowo i fizycznie lepiej.
Kołatanie serca, może ze dwa razy sporadycznie w ciągu ostatniego miesiąca. Męczliwość - i tutaj bym się zastanowił.
Jak pisałem wcześniej mam za sobą przeprowadzkę. Pomagał mi Henryk kolega z pracy po pięćdziesiątce. Gdy on się zmęczył, ja byłem skonany. Ale dałem radę. A jeszcze miesiąc temu miałem problem wejść po schodach. Język dawniej cały czas zdrętwiały, teraz tylko sporadycznie. Poczucie smaku jakby znormalniało. Szum w uszach bez zmian.
Główne problemy na dzień dzisiejszy to
sztywna szyja i kark. Drętwienia kończyn, ale w mniejszym stopniu niż dawniej.
Problemy z przełykaniem, również w mniejszym stopniu, ale cały czas mnie to przeraża. Dodatkowo jakiś ból jakby szyi.
Szumy w uszach, czasem stałe, czasem zmienne. Czasem jest to szum jakby ze starego odtwarzacza na kasety, czasem gwizdy. Ogólnie te szumy w uszach mnie nie przerażają, ale są denerwujące.
Odkryłem że oprócz światłowstrętu występuje u mnie coś co można nazwać zwiększoną wrażliwością na zapachy, chemikalia itp... Z daleka czuję niektóre zapachy, bardzo wyraźnie. Perfumy mnie duszą. Do tego zwykłe codzienne sprawy jak wizyta na stacji benzynowej bleeeee...
No i "strzykające stawy".
Dziś musiałem wsiąść wolne z pracy. Ból brzucha + zmęczenie + nagłe uczucie odrealnienia + ból w krzyżu. Było mi po prostu niedobrze ...
20.12.2007. 18:17
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane