
W ciągu ostatniego miesiąca pomimo uporczywych bólów brzucha które miałem zanotowałem poprawę. Wiele niepokojących objawów jak ucisk w klatce piersiowej minęło, pozostała jeszcze sztywna szyja i kark, szumy uszne. Także leczenie bez zmian, dostałem tylko magnez, oraz oleje nienasycone na wzmocnienie. Objawy grzyba się cofnęły po odstawieniu tinidazolu i jak na razie nie wracają, pomimo tego że biorę kolejną dawkę.
Zrobiłem badania: próby wątrobowe, morfologię ... na wyniki jeszcze muszę poczekać. No i nadal nie zrobiłem tych nieszczęsnych koinfekcji, ciekawe co jeszcze oprócz samej boreliozy siedzi we mnie? Ale koinfekcje nie uciekną, muszą poczekać jeszcze...
Zastanawiam się kiedy będzie koniec tego wszystkiego, już sie nie mogę doczekać kiedy normalnie będę mógł jeść, kiedy nie będę musiał bać się światła. Zaczynam być powoli zmęczony, ale tak pozytywnie zmęczony, gdyż widzę efekty.
Dla malkontentów - wiem, wiem jeszcze za wcześnie żeby się cieszyć. Ale lepiej zachować nadzieję i dobry humor, niż rozkładać ręce i się załamywać. W końcu jaką mam inną alternatywę ?
Oczywiście nie wykupiłem wszystkich leków w aptece, bo nie mieli takich ilości. A ja nie mogłem czekać aż zamówią ... ech ...
23.01.2008. 15:49
No.. hehe co do ilości posiadanych antybiotyków w aptece...
Mój siostrzeniec chciał ostatnio wykupić zapas na miesięczną kuracje "antyboreliozowa" no i pani farmaceutka zapytała " a jest taka choroba, żeby to wszystko zażywać??"
powiedział tylko .. no niestety jest..ale i tak patrzyła podejrzliwie:):)
Nawet nie próbował tłumaczyć po tym co ostatnio przeszedł na klinice.. jak wmawiano mu hipochondrie... lepiej nie rozmawiać z nie wtajemniczonymi...
Życzę wytrwałości! i pozdrawiam cieplutko:)
Dodaj komentarz
* = pole jest wymagane