
Wiem kochani, że wielu z Was wyczekiwało kolejnego posta, a tu cisza i cisza... Ale tym razem mam dla Was dobrą wiadomość. Od pół roku nie przyjmowałem żadnych antybiotyków, innymi słowy leczenie zostało zakończone!
Zaczęło się od rozmowy z lekarzem o przerwie wakacyjnej. Czułem się zmęczony ciągłym przyjmowaniem leków, buntowała się psychika i organizm. Od pół roku nie było żadnych konkretnych postępów. Objawy były sporadyczne i właściwie można było je przepisać np grzybicy, czy innym schorzeniom. Więc postanowiliśmy zrobić przerwę i wykorzystać ją żeby wzmocnić organizm i zwalczyć grzyba który na pewno się tam gdzieś już zalągł. W sumie przez ten miesiąc czułem się dobrze, powiedziałbym nawet lepiej. Pod koniec zaczęły się pojawiać pojedyncze objawy, w pewnym momencie się nasiliły... Wysłałem pytanie do lekarza, lecz zanim otrzymałem odpowiedź zdążyło mi się poprawić. Postanowiłem wstrzymać się jeszcze jakiś czas z podjęciem leczenia. I tak się wstrzymywałem i wstrzymywałem. Objawy pojawiały się i znikały zaraz, ich nasilenie było bardzo słabe, a poziom nie przekraczał tego z ostatniego okresu leczenia.
Więc dopóki nie było mi gorzej, dalej nie podejmowałem leczenia.
Mijały kolejne dni, podświadomie wyczekiwałem tego momentu kiedy choroba znów uderzy. Wynajdowałem sobie tysiąc innych zajęć żeby nie myśleć o boreliozie. Ale nic takiego się nie stało, choroba poza drobnymi uciążliwościami które mają charakter sporadyczny nie dała o sobie znać i w pewnym momencie zreflektowałem się, że to już pół roku upłynęło...
Czy jestem zdrowy? Wiele razy zadawałem sobie to pytanie... wydaje mi się że nikt nie zna odpowiedzi. W tej chwili czuję się dobrze, lecz nie wiadomo czy borelioza znów za jakiś czas nie pokaże swojej mocy. Mam odczucie, że wygrałem ważną bitwę w tej walce, ale chyba nie całą wojnę, czas pokaże...
Choroba nauczyła mnie wielu rzeczy. Pomimo tego, że już się nie leczę, to generalnie w domu nadal stosujemy dietę (no z wyjątkiem naleśniczka czasami hihi). W tej chwili staram się prowadzić aktywny tryb życia, zapisałem się na siłownię żeby odbudować kondycję. Jestem cierpliwszy w stosunku do ludzi którzy nie kontrolują emocji. Stałem się bardziej wyczulony na hipokryzję i przekłamania dookoła mnie, nie ufam autorytetom. Kocham przyrodę, zwierzęta, ale wolę je oglądać z bezpiecznego dystansu.
Nauczyłem się jeszcze jednego. Nieważne w jak trudnej sytuacji się znaleźliście, nigdy nie porzucajcie nadziei, walczcie do końca. Nawet jeśli za kolejnym zakrętem jest kolejny zakręt i kolejny i kolejny... trzeba iść do przodu, w innym wypadku nigdy się nie dowiemy co nas czeka na końcu tej drogi.
Jeśli zaś chodzi o moją drugą połówkę, to chociaż wyszedł jej pozytywny wynik, to jest ona bezobjawowa. Niedługo postaramy się potwierdzić, lub wykluczyć wynik który ona otrzymała.
Chciałbym tutaj również złożyć gorące podziękowania osobom i instytucjom dzięki którym udało mi sie przebrnąć przez to wszystko. Czyli przede wszystkim dwójka wspaniałych lekarzy, o których większość osób chorujących dłużej wie, którzy przeprowadzili mnie za rękę i byli ze mną w najgorszych chwilach: Dr Tomasz Wielkoszyński z Zabrza , oraz Dr Beata Werbowy z Krakowa.
Trzeba tutaj również wspomnieć o Froum Borelioza na łamach Gazety, które było dla mnie pierwszym źródłem informacji o tej chorobie, gdzie poznałem wiele wspaniałych osób i spędziłem mnóstwo czasu pisząc i czytając. Stowarzyszenie Chorych na Boreliozę , oraz Fundacja BARTEK, te dwie organizacje walczą o lepszą przyszłość dla nas osób z boreliozą i ich rodzin.
Czy koniec leczenia jest końcem tego bloga, raczej nie. Nigdy nie wiadomo czy nie wrócę do pisania, a w międzyczasie chciałbym w niedalekiej przyszłości udostępnić miejsce tutaj, osobom które chciałby prowadzić swojego własnego bloga - stronę o tej chorobie. Dzięki znacznej popularności tego "miejsca" można łatwo nawiązywać znajomości z innymi pacjentami, a nawet z lekarzami. Postaram się o tym niedługo więcej napisać, ale jeśli ktoś byłby zainteresowany to może już teraz zostawić jakiś kontakt w komentarzu.
Czytaj więcej... Komentarze (11) 05.03.2011. 13:01
Pytacie się mnie jak idzie z minocykliną...
Co do skuteczności obecnego zestawu mogę powiedzieć że, w pierwszych dwóch tygodniach nastąpiła ekspansja objawów:
bóle głowy, pocenie się, uczucie zimnych stóp, szum w uszach, napady złości, koszmary senne, bóle oczu, bardzo złe samopoczucie, uczucie przeziębienia, osłabienie
dodatkowo w tamtym okresie złapałem chyba jakiegoś wirusa (przeziębienie).
W ostatnim okresie objawy osłabły i stały się mniej uciążliwe, np napady złości i koszmary senne chwilowo całkiem ustąpiły.
Mam nadzieję, że to polepszenie jest efektem aktualnego zestawu, czyli minocyklina, azitrox, trimesan , tinidazol i viaregyt-K.
Ale czas pokaże ...
Oczywiście trzymam dietę, staram się wysypiać kiedy tylko mogę (nie zawsze praca mi na to pozwala) itd...
Czytaj więcej... Komentarze (2) 10.11.2009. 16:47
Właśnie jestem po kolejnej podróży do Zabrza. Co nowego? Objawy które przez ostatnie 2 miesiące mnie prześladowały to:
- bóle głowyZ innych spostrzeżeń. Przy pulsach tinidazolu czuję się właściwie lepiej, co mogło by sugerować... borelioza i ... no właśnie nie wiadomo.
Nastąpiła zmiana w leczeniu, teraz będę przyjmował:Jak widać nastąpiła znaczna zmiana w przyjmowaniu tynidazolu. Teraz będę prał co drugi dzień dwie tabletki, dawniej brałem w pulsach 15 dni, 15 dni przerwy.
Czytaj więcej... Komentarze (10) 13.09.2009. 19:10
Zmian niewiele, z objawów najbardziej dokuczliwe są bóle oczu oraz głowy. Tiki mięśniowe jakby odeszły sobie gdzieś w oddal. Parę razy w ciągu ostatnich paru tygodni zaatakowało mnie nagłe zmęczenie i bóle stawów-mięśni. Ale nie było to nic, czym bym się przejął.
Jeśli chodzi o leki to zaczynam nowy zestaw. Teraz będę łykał :Rifampicyna, Azycyna, Tinidazol i Cipropol. Za 2 tygodnie powinienem również zacząć wlewy - Biotrakson. Dodatkowo probiotyki, witaminy itd...
Biotraksonu nigdy wcześniej nie brałem, podobno jest bardzo dobrym lekiem. Zobaczymy, będę na blogu relacjonował wszelkie zmiany.
I kochani mały apel !!
W poczekalni przed wizytą wytworzyła się niemiła sytuacja, w której jeden z pacjentów uniósł się na inną osobę.
Wszyscy jesteśmy chorzy !! Bądźmy wyrozumiali dla siebie nawzajem !!
Niestety borelioza między innymi atakuje nasze szare komórki przez co możemy czasem bardzo nerwowo i dziwnie reagować w określonych sytuacjach, dotyczy to szczególnie pacjentów z neuroboreliozą.
Czytaj więcej... Komentarze (2) 06.07.2009. 20:38
W sumie nic od ostatniego wpisu nie zmieniło się. Częste drętwienia kończyn, oraz bóle zębów nadal mnie prześladują. Ostatnio ponadto miałem odczucie że zamyka mi się jedna powieka - taki skurcz jak gdyby, dodatkowo nieznaczne szumy w uszach.
Skończyłem pulsa tinidazolu i trochę lepiej, grzybek chyba sobie odpuścił (korzystamy ze świetnej książki o grzybicy, która nam bardzo pomogła, już niedługo zamieszczę małą recenzję).
To post specjalnie dla Kaśki która mi napisała w jednym komentarzu:
"zaglądam i zaglądam a tu ciagle nic,odezwij sie bo ludzie czytają i chcą wiedziec jak u ciebie,pozdrawiam Kaska"
Kasiu nie zapomniałem o Was!
Staram się pisać za każdym razem kiedy zachodzą większe zmiany. Jednak ostatnio po prostu mój stan jak to nazwać - stabilny. Tzn mam w miarę stałe niezmieniające się objawy. Nic nie idzie do przodu, ani nic do tyłu. Czasami zastanawiam się czy może to nie grzybica? Jednak część objawów nadal mi nie pasuje do grzybka. I lekarzowi chyba też nie, skoro dalej działamy, leczę się. Niestety Borelioza jest taką chorobą z której niektórzy wychodzą po paru miesiącach, inni natomiast ... no właśnie, tego nikt nie wie...
Chciałbym bardzo napisać, że wyzdrowiałem, że czuję się dobrze. Wiem, że wielu osobom potrzebna jest nadzieja i wiara że można wygrać z tą chorobą. Jednak jeszcze jest na to za wcześnie, mam nadziej, że kiedyś przyjdzie taki moment!
Czytaj więcej... Komentarze (26) 17.02.2009. 01:12