
Czytaj więcej... Komentarze (8) 26.10.2010. 23:25
Dziś będzie trochę nie na temat...
Wydawało by się, że gdy już zachorowaliśmy na boreliozę nic gorszego nam się nie może przytrafić. I łykając codzienną dawkę prochów wydaje nam się, że jesteśmy już bezpieczni i nic więcej się już nie przypałęta. Nic bardziej błędnego... Nasz osłabiony system immunologiczny może sobie nie radzić nawet z prostymi infekcjami wirusowymi.
Ja ponad rok temu złapałem kurzajkę na stopie, zanim się zorientowałem pojawiła się druga. Jeszcze wtedy nie byłem do końca pewien co to, nigdy wcześniej kurzajek nie miałem, więc pomaszerowałem do dermatologa. Pani doktor obejrzała, wyjaśniła mi co to i umówiła mnie na mrożenie. Gdy poszedłem na zabieg okazało się, że mam już trzecią kurzajkę haha. Mrożenie nie było takie straszne, trochę bolało, ale nic czego człowiek nie jest w stanie wytrzymać zaciskając zęby. Na zakończenie dostałem receptę na verrumal którym miałem smarować pozostałości. W sumie wszystko poszło gładko i wydawało by się że poszło sobie to „dziadostwo”, a tu po paru tygodniach pierwsza pierwotna kurzajka z grobu powstała, na dodatek wrośnięta w odcisk. Dalsze smarowanie różnymi specyfikami podobnymi do verrumal efektu nie dało (można dostać zamiennik bez recepty, wystarczy przejść się do apteki).
W międzyczasie kurzajki pojawiły się bardzo obficie u mojej dziewczyny (dziś już jest moją żoną), która smarowała je tymi samymi specyfikami. U niej w przeciwieństwie do mnie przyniosło to pożądany efekt i kurzajki znikły (czyli mój odcisk z kurzajką to za dużo już dla takiego specyfiku).
Zdesperowany znalazłem gdzieś przepis, żeby pumeksem sobie taką kurzajkę potraktować, ewentualnie wyrwać. Wykonałem kilka takich prób ... każda z nich kończyła się potwornym bólem, a kurzajka stawała się tylko większa i większa. Kupiłem zestaw do samodzielnego mrożenia kurzajek i wymroziłem parę nowych, jednak ta stara wciąż dobrze się trzymała i ani myślała mnie opuścić... Właściwie już miałem iść do dermatologa i prosić o skierowanie do chirurga który by mi wyciął tą mega kurzajkę wraz z odciskiem, gdy natrafiłem na jeszcze jeden „szalony” przepis. Obrałem cytrynę ze skórki, wrzuciłem na 24 godziny do octu (znaczy się skórkę cytryny), następnie wyciąłem z tak nasączonej skórki kawałek odpowiadający mniej więcej wielkości kurzajki. Przyklapałem to na noc przez parę dni, aż w końcu pewnego wieczora kurzajka wykruszyła się wraz z odciskiem. Pod spodem była już zdrowa skóra, a po dwóch dniach nie było praktycznie śladu. Z niedowierzaniem obserwowałem to miejsce przez kolejnych parę tygodni, jednak po dziś dzień żadna „maszkara” nie wróciła.
Która metoda jest najskuteczniejsza? Wszystkie i żadna... Wydaje się, że wszystko zależy od okoliczności, oraz „stażu” kurzajki. W każdym razie, gdy mamy jakieś wątpliwości zawsze powinniśmy się udać do lekarza.
Czytaj więcej... Komentarze (8) 06.10.2010. 11:35
Wszyscy lubimy od czasu do czasu osłodzić sobie życie. Niestety pacjenci chorzy na boreliozę, którzy się leczą wg ILADS muszą pilnować drakońskiej diety. Zakaz używania cukru, białej mąki i innych produktów spożywczych przyczyniających się do rozwoju grzybicy potrafi być w dłuższej perspektywie bardzo uciążliwy.
Dlatego mam specjalny przepis dla łasuchów. Przepis znaleziony w internecie (niestety źródła nie pamiętam) i przerobiony przeze mnie. Główna zmiana polega na zastąpieniu cukru ksylitolem. Jest to inaczej zwany cukier brzozowy (choć z cukrem to ma tak naprawdę niewiele wspólnego). Z pośród wielu słodzików dostępnych na rynku wybrałem go nieprzypadkowo. Jako chyba jedyny jest naturalnego pochodzenia i nie powinien nam w sposób trwały szkodzić (aspartam i pochodne często jest oskarżany o rakotwórcze działanie).
Zanim przystąpimy do wypieków radzę poczytać o ksylitolu, gdyż spożywanie go może mieć również negatywne konsekwencje (szczególnie gdy nigdy wcześniej nie mieliśmy z nim styczności).
Całość należy wymieszać/utrzeć w misce. Formować krążki, albo kopczyki, ułożyć na blaszce. Piec w piekarniku 20-30 min w temp. Około 180 stopni (w zależności od piekarnika, gdy zauważymy że ciasteczka zaczynają się rumienić przy brzegach to znaczy że na pewno są dobre). Ciastka wyjąć i po ostudzeniu można podawać.
Po wypieczeniu warto przeliczyć ile ksylitolu wypada na jedno ciastko, żeby zbytnio nie przekroczyć zalecanej dawki na dobę.
Ja do podstawowego przepisu dodaję jeszcze różne dodatki, dzięki czemu uzyskuje ciastka o smaku kokosowym, orzechowym, cynamonowym, cytrynowym, kakaowym itd... Można też dodać pestki dyni, podmienić 50 gram płatków owsianych na płatki orkiszowe itd... Eksperymentowanie jest jak najbardziej wskazane!
W tytule widzicie dopisek „dla diabetyków?”, gdyż generalnie nie ma przeciw wskazań, żeby ciastka były spożywane przez osoby chore na cukrzycę. Testerem była moja babcia której poziom cukru nie zmienił się po spożyciu tak przyrządzonych ciastek.
Ciastka owsiane wspaniale smakują do kawy. Są dość treściwie, mogą być drugim śniadaniem, przekąską na mały głodek, dodatkiem do kanapek w pracy, czy w szkole. Ze względu na bakteriobójcze właściwości ksylitolu myślę, że nie powinno się go spożywać bezpośrednio z probiotykami (bakterie mlekowe, niestety borelioza jest na niego chyba odporna).
Czytaj więcej... Komentarze (2) 31.05.2010. 17:24
Nawet nie wiem jak mi uciekło ostatnich parę miesięcy. Pierw przygotowania do świąt, wyjazd do rodziny. Do tego dołożyło się ostatnio gorsze samopoczucie i nasilone objawy chorobowe. „Wolne” chwile poświęcałem Fundacji, także z tej wolności sam dla siebie w gruncie rzeczy nie miałem. Przez to wszystko zaniedbałem trochę tego bloga, ale postaram się to nadrobić.
Po drodze byłem z wizytą u dr Tomasza i nowy zestaw chyba zaczyna przynosić ulgę. Czuję się jakby mnie wyłączono na parę miesięcy, a teraz następował by powolny rozruch. Ale szerzej o tym może następnym razem.
Przed świętami odbyło się spotkanie szkoleniowe zorganizowane przez Fundację BARTEK. Myślę, że można mówić o sukcesie, jest to pierwsze tego typu spotkanie zorganizowane w Polsce. Jeśli ktoś chce przeczytać szczegółową relację, zapraszam na stronę Fundacji.
Czytaj więcej... Komentarze (0) 14.01.2010. 17:37
Tak jak obiecywałem powstało nowe forum dyskusyjne. Baner widać po lewej stronie. Forum to jest prowadzone przez Fundację BARTEK, które jest również jego właścicielem. Ja pełnię funkcję pomocnika i administratora.
Wszystkich gorąco zapraszam!
PS Prace nad tym forum to główna przyczyna tego, że nie pojawiały się nowe posty na blogu. Po prostu nie miałem czasu na pisanie... Ale mam nadzieję, że wszyscy czytelnicy, którzy czekali na nowości wybaczą mi, postaram się nadrobić ;-)